Jadalne ogródki

– Kiedy potrzebuję rozmarynu do pieczeni albo brak mi pomidora do kanapki, wychodzę na balkon i już je mam – mówi Barbara Chronowska-Cholewa. Przed kilku laty zamieniła swój balkon w słoneczny ogród.

Najlepszą rośliną na start jest ta, którą lubimy – radzi Barbara Chronowska-Cholewa. – Sierpień i wrzesień to czas zbierania plonów. Ale jesienią i zimą możemy dokładnie zaplanować swój ogród – mówi. Co roku na balkonie bloku, w którym mieszka w Gliwicach, rośnie od kilku do kilkunastu gatunków ziół i warzyw. W tym roku – nie. Po prostu trwa remont elewacji budynku i przez jeden sezon musi obejść się bez świeżej sałaty, papryki, poziomek i truskawek. O swojej pasji napisała w książce „Wyhoduj i zjedz”( Wyd. Znak). Poza tym na bieżąco informuje, jak hodować rośliny w zawieszonych nad ulicą ogrodach, na swoim blogu slonecznybalkon.pl.

Ogród taty

– Nie wyobrażam sobie mojego życia bez zielonego wstępu – opowiada. – Było nim hodowanie roślin przez mojego tatę Jana, marynarza.

Często ludzie, którzy za jej inspiracją zaczynają uprawiać rośliny jadalne na balkonach, zwierzają się jej, że z czasów dzieciństwa niesie się za nimi wspomnienie ogródków dziadków czy cioć.

– Jakieś nasionko zostało im gdzieś z tyłu głowy i teraz kiełkuje – uśmiecha się. – Kiedy mój tata wracał do domu z pracy na morzu, większość czasu spędzał w przyblokowym ogródku, który sam stworzył.

Rodzice Barbary do dziś mieszkają w Gdańsku na parterze bloku i mają przed nim dwa ogródki. Zaobserwowała, że coraz więcej społecznych ogrodów roślin jadalnych pojawia się w dużych miastach. W czołówce plasuje się Warszawa z takim właśnie dużym ogrodem w dzielnicy Bemowo.

Pęczek rozmarynu

– Warto samemu hodować rośliny jadalne, bo wtedy wiemy, co jemy – zachęca. – Możemy być pewni, że pomidor czy oregano wyrosły bez oprysków chemicznych, nie przy autostradzie albo w szklarni, gdzie roślina nie widzi prawdziwego światła słonecznego.

Dodaje, że w przypadku ziół oszczędzamy pieniądze, bo z jednej kupionej za kilka złotych sadzonki rozmarynu czy tymianku możemy zbierać plony przez kilka lat. W sklepach rzadko dostaniemy pęczek świeżego rozmarynu czy oregano.

– Rosnące w doniczkach zioła, które kupujemy w marketach, zwykle umierają po przyniesieniu do domu, bo ich uprawa jest zupełnie inna niż tradycyjna – wyjaśnia.

Trzeci powód, dla którego własna hodowla ma wartość, to możliwość uprawy różnorodnych odmian.

– Można hodować pomidory w paski, z gładką skórką, żebrowane, żółte albo fioletowe – wylicza.

Rozwój cywilizacji ograniczył liczbę odmian, jakby poskramiając przyrodę i stawiając na uprawy monokulturowe, wytrzymałe, dające obfite plony, odporne na choroby czy szkodniki, ale wymagające zastosowania dość silnych nawozów oraz środków ochrony roślin.

Nasionka i sadzonki

– W sierpniu dobrze jest zwrócić uwagę na wyprzedaże – mówi Barbara Chronowska-Cholewa. – W sklepach z odzieżą zaczynają się one od czerwca, a w przypadku roślin właśnie w połowie sierpnia.

Warto kupić po okazyjnych cenach sadzonki roślin wieloletnich – tymianku, rozmarynu, lawendy, oregano, mięty, którą nazywa „królową cienia”. Ich rozpiętość cenowa jest spora. Sadzonka z targu może kosztować dwa złote, a u hodowcy ekologicznego nawet piętnaście. Pani Barbara sama kupuje je przez internet albo na targowisku blisko domu. Podpowiada, że właśnie w tym okresie roku możemy poszukać odmian pomidorów i papryk, które nam smakują, i zebrać z nich nasiona, żeby potem wyhodować warzywa samemu. Jak się to robi? Trzeba wyjąć nasiona na talerzyk i ususzyć.

– Bardziej profesjonalnie będzie, kiedy cały miąższ z nasionkami zmieszamy z wodą i zostawimy w słoiku na mniej więcej siedem dni – instruuje. – Przynajmniej raz dziennie trzeba go wstrząsać. Po tygodniu nasiona fermentują i naturalnie oddzielają się od mięsistego żelu, który blokuje kiełkowanie.

Żółty gruszkowy

Lubi nazywać swój balkon „pomidorową dżunglą nad ulicami”. Bo jej oczkiem w głowie są pomidory. Zwykle hoduje ich co najmniej dziesięć odmian. Warzywa te zaczynają owocować na początku lipca, ale większość daje plony w sierpniu. Pani Barbara poleca pomidor żółty gruszkowy, który rodzi małe pomidorki koktajlowe w kształcie gruszek. To odmiana niesamowicie słodka, odporna na choroby, mocno plenna, rosnąca bardzo wysoko. – Kiedy wyrośnie, to możliwe, że sąsiad z balkonu nad nami też będzie mógł korzystać – śmieje się. Druga odmiana, do której jest przywiązana, to „pomidor koralik”, wysoki na metr, mający zdolność rozkrzewiania się. To dobry smakołyk dla dzieci, jego owoce znajdują się na wysokości ich głów. Sama zaobserwowała zainteresowanie dwuletniego syna Dawida smakowitościami, które rodzi ta roślina. Lubi też niską, sięgającą do 30 cm odmianę Balkoni Red, którą można też trzymać w skrzynkach na oknie. Przeciętnie w 60-centymetrowej doniczce zmieszczą się cztery krzaczki, z których przy odpowiedniej pielęgnacji można zebrać 100 pomidorów. Jeśli na bieżąco zrywamy po kilka sztuk, pomidor dalej kwitnie i owocuje.

Jak z ludźmi

Pani Barbara ma przekonanie, że z roślinami jest trochę jak z ludźmi. Jeśli człowiek dba o siebie – uprawia sport, przebywa na powietrzu, to rzadziej zapada na choroby. Kiedy ogrodnik codziennie dogląda swoich roślin, sprawdzając, czy nie atakują ich mszyce, czy nie brak im wody, może mu się uda zapobiec chorobom czy inwazji szkodników. Nawet kiedy balkon znajduje się na ósmym piętrze, mszyce mogą dostać się tam z wiatrem. Czasem z sadzonkami kupuje się ukryte w podłożu jaja szkodników. Na liściach szybko rozwijają się grzyby, które można nieświadomie przenosić na rękach czy podeszwach butów. – Im szybciej wykryjemy symptomy choroby czy pojawienie się szkodnika, tym łatwiej sobie z nimi poradzimy – podkreśla. Sama regularnie spryskuje swoje rośliny substancją zapobiegawczo-ochronną, sporządzoną ze skrzypu, pokrzywy i wrotyczu. To ostatnie zioło ma mocne działanie insektobójcze. Pani Barbara zwraca uwagę, że rośliny podlewa się bezpośrednio do ziemi, nie po liściach. Warto obserwować, ile wody piją, bo każda roślina, jak człowiek, ma swoje indywidualne zapotrzebowanie.

Lekcja cierpliwości

Mobilizacja ogrodnika – czyli wysiewanie nasion – zaczyna się zwykle w połowie marca. – Od tego czasu do połowy maja powinny urosnąć odpowiednie sadzonki, takie w sam raz do hodowli – mówi. – Jeśli chcemy korzystać z gotowych sadzonek, to sadzimy je w połowie maja, po tzw. zimnej Zośce, która u nas zmienia się pomału w mokrą Zośkę.

Dodatkowym walorem upraw balkonowych roślin jest dla pani Barbary fakt, że praca ogrodnika wymusza na nas zatrzymanie się w pędzącym świecie. „Natury nie da się przyspieszyć. Nie sposób sprawić, by nasionko wykiełkowało szybciej, niż dyktują to prawa przyrody. To bezcenna lekcja cierpliwości, która obecnie jest nam często obca. Prawie wszystko możemy dostać natychmiast – z reguły jest to kwestia pieniędzy” – pisze w swojej książce. Namawia do eksperymentowania w ogrodnictwie. – Niech wasza przestrzeń, wasz balkon czy parapet będą odzwierciedleniem waszej pasji i charakteru – radzi. I dodaje: – A przy okazji, jedząc zdrowo, będziecie bardziej dbać o zdrowie. •

Jadalny ogród na balkonie w pięciu krokach

1. Wybierz odpowiednie rośliny na swój balkon. Zacznij od zastanowienia się, jakie zioła, warzywa czy owoce chcesz mieć u siebie. Co razem z domownikami lubicie najbardziej? Pomidory, truskawki, poziomki, szczypiorek, bazylia, mięta, papryka, groszek, a nawet agrest czy borówka. Lista roślin jadalnych, jakie możesz uprawiać, nie ma końca. Dobierz rośliny nie tylko ze względu na Wasze upodobania, ale również na warunki, jakie masz na balkonie – czy jest dużo słońca, czy większość dnia balkon jest w cieniu? Dobór odpowiednich gatunków to połowa sukcesu. 2. Dokładnie zaplanuj nasadzenia. Nasza lista roślin często jest bardzo długa. Zachęcam do jej skrócenia. Sztuką nie jest zrobić z balkonu warzywną dżunglę. Sztuką jest znaleźć w niej miejsce na wypicie kawy, czytanie książki czy wywieszenie prania. Zaplanuj, w jakich doniczkach posadzisz poszczególne rośliny i jak je ustawisz. 3. Znajdź dobre źródło sadzonek. Jeśli chcesz hodować rośliny z nasion – dobry czas na wysiew dla większości roślin to połowa marca. Są również takie, które możesz wysiać od razu do gruntu w kwietniu lub maju, np. rzodkiewki, nagietki czy groszek. Alternatywą jest zakup sadzonek. Pamiętaj, żeby wybierać rośliny z dobrego źródła – zdrowe, pozbawione szkodników i ładnie rozrośnięte. Polecam szukać sadzonek u lokalnych ogrodników oraz na targach. 4. Zapewnij roślinom właściwą pielęgnację. Różne rośliny mają różne wymagania pielęgnacyjne. Jedne wystarczy podlać raz na tydzień, inne – nawet dwa razy dziennie w upalne dni. Poznaj dobrze swoje rośliny i daj im to, czego potrzebują najbardziej! Większość warzyw i owoców będzie również wymagała dodatkowego nawożenia. Nawozy możesz kupić gotowe albo przygotować samodzielnie, np. gnojówkę z pokrzyw. 5. Korzystaj! Wszystko pójdzie na nic, jeśli nie będziesz cieszyć się plonami. Kosztuj pomidory, truskawki, używaj ziół do gotowania, dodaj miętę do napoju w ciepłe dni. W końcu po to są jadalne ogródki!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie