E w jedzeniu

Chemia ma złą prasę. Kojarzy się z czymś sztucznym i szkodliwym. To nieporozumienie.

Chemia jest nauką opisującą budowę wszystkiego, co nas otacza. Skąd zatem głębokie przekonanie, że to, co zawiera chemię, jest niezdrowe? Między innymi z niezrozumienia systemu kodowania dodatków do żywności E.

Ile razy, patrząc na etykietę napoju, batoników czy jogurtu owocowego i czytając listę E…, mamy wrażenie, że zaraz będziemy jedli tablicę Mendelejewa? Gorzej! Wszystko, co ma literkę E, a po niej jakiś numerek, jest niemalże synonimem trucizny, i to tej najgorszej z najgorszych, bo ukrytej pod tajemniczym kodem. Nic z tych rzeczy! E to system nazywania substancji i różnego rodzaju dodatków. Stosuje się go, by na etykietach nie umieszczać długich nazw produktów chemicznych (np. ester etylowy kwasu ­β-apo-8'-karotenowego). Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności już wiele lat temu wprowadził ujednolicony dla całej Unii Europejskiej system nazewnictwa. Wspomniany ester to pomarańczowy barwnik spożywczy, który oznacza się kodem E160. I tak, kupując coś w Hiszpanii czy na Litwie, w Grecji czy Finlandii, od razu można sprawdzić, co się je.

Sól – truciciel

Literka E pochodzi od słowa „Europa” i obowiązuje tylko na Starym Kontynencie. W systemie tym swoje odpowiedniki mają niemal wszystkie substancje, które dzięki właściwym badaniom dopuszcza się do spożycia. I tak: oddychamy E941 oraz E948, a byłoby dobrze, gdyby w naszym pożywieniu występowało możliwie dużo E270. E948 to nic innego jak tlen, E941 to azot, z kolei E270 to kwas mlekowy – ten sam, który znajduje się w ogórkach kiszonych. Już poprzez te przykłady widać, że kodem E mogą być i są oznaczane substancje, które występują naturalnie i których obecność w pożywieniu czy otoczeniu jest bardziej niż wskazana.

W tym miejscu pojawia się właśnie nieporozumienie. Powszechnie uważa się, że to, co naturalne, jest zdrowe, z kolei to, co sztuczne, jest trujące. To jednak nieprawda. Jest wiele substancji naturalnych, które są dla człowieka szkodliwe, i wiele takich, które w naturze nie występują, a mimo to działają na nasz organizm bardzo dobrze. Doskonały przykład stanowi sól kuchenna. Jest czymś jak najbardziej naturalnym, co więcej, jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale przyjmowanie jej w nadmiarze może prowadzić do wielu problemów zdrowotnych. Sól kuchenna, czyli chlorek sodu (NaCl), nie ma swojego odpowiednika w systemie E, nie zmienia to jednak faktu, że jest jednym z największych trucicieli naszych organizmów. Jej zwiększona konsumpcja przyczynia się do jednej z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych, jakim jest nadciśnienie tętnicze. Wszystkie liczące się organizacje, które zajmują się zdrowiem, od lat apelują, by ograniczać spożycie soli. Wołanie to trafia jednak do nielicznych. Nadmierne spożycie tej przyprawy i konserwantu ma wpływ na występowanie niektórych nowotworów, uszkadza wątrobę, podwyższa ryzyko śmierci komórkowej i zaburza funkcjonowanie nerek. A przecież sól to substancja naturalna.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie