Czermna. Chwila ze sobą i słowem

Dziś kończą się w Czermnej 14-dniowe rekolekcje Oazy Nowego Życia I stopnia po VIII klasie szkoły podstawowej.

W czasie obecnych wakacji odbywa się, wraz z ministrancką, 10 oaz ruchu światło życie. Pierwszy turnus Oazy Nowego Życia I stopnia, od którego wielu zaczyna przygodę z oazą, odbył się w Czermnej. - Na tej mamy 60 uczestników w wieku zazwyczaj 15-16 lat. Dla mnie cudowną rzeczywistością jest to, że jest tak wielu młodych na oazach. Propozycji jest dużo, mogliby wyjechać, podróżować, albo może siedzieć w domach przez telefonem, komputerem, a przyjeżdżają na oazy, pięknie się modlą, formują, wchodzą w tej styl życia – mówi ks. Wojciech Karpiel, moderator oazy w Czermnej i diecezjalny moderator Ruchu Światło-Życie

Przychodzi czas, że nastolatkowie mają kłopot ze stawianiem sobie wymagań, kłopot z życiem według zasad, kłopot ze słuchaniem, bo ich czas jest pod znakiem kontestacji zastanego porządku. Oazowiczów też to dotyczy, przecież są normalnymi nastolatkami. - Dlatego tym bardziej warto wejść w przyjaźń z Jezusem, pielęgnować ją, budować więzy we wspólnocie, bo to układa nam życie – mówią oazowicze. Zosia Dzięgiel z Przyszowej na oazy jeździ od paru lat. Tylko przez chwilę szuka odpowiedzi na pytanie, po co. - Na przykład po to, żeby się wyciszyć – mówi. - Wejście z przekonaniem na drogę formacji sprawia, że łatwiej jest żyć, łatwiej jest podejmować nawet małe decyzje, bo kręgosłup mamy określony, wiadomo czego się trzymać – mówi Zosia. Niektórzy pewne przekonania wyrabiają sobie w czasie formacji.

- Wchodzą w tę rzeczywistość często z koleżankami, kolegami. Idą tą samą drogą, łatwiej im w praktyce realizować ideał nowego życia, bo są razem – mówi ks. Wojciech. Zrozumienie, intelektualne objęcie tego może być trudne. Czasem przychodzi później. Jednak nawet to może być łatwiejsze dla tych, którzy, nieraz dosłownie, ideał ten wyssali z mlekiem matki. - Około 30% wszystkich młodych oazowiczów pochodzi z rodzin Domowego Kościoła – przyznaje ks. Wojciech. Między innymi Monika Szyszka z Krynicy Zdroju. - Nic na oazie mnie może nie dziwi, nie zaskakuje, praktyki, rytm dnia, nabożeństwa. To jest jakoś normalne dla mnie. Ale to nie znaczy, że oaza nie jest wyzwaniem. Owszem, jest wyzwaniem, by spróbować kolejny raz wymagać od siebie – mówi Monika.

Ale pewne wymagania stają się potem, po oazie tęsknotą serca, jak czytanie Pisma św. - W domu, jak nie było ram czasowych, to może brakło zapału czy chęci. Dziewczyny z mojej grupy mówią, że po oazie to z nimi zostanie, że będą chciały, choćby nie wiem co, choć 10 minut codziennie, w ciszy, słuchać głosu Boga – opowiada animatorka Julia Rzeszutek.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama