Europa plus minus

Próba stworzenia superpaństwa europejskiego musi skończyć się rozpadem Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie. A tworzenie jednej europejskiej armii będzie jednocześnie osłabianiem NATO. Moskwa tylko na to czeka.

Żaden projekt polityczny nie jest wieczny. Nawet Unia Europejska, która jeszcze 10 lat temu wydawała się „nie do ruszenia”, dziś jest zaledwie cieniem tego, co legło u podstaw integracji europejskiej. Wynik referendum w Wielkiej Brytanii stał się tylko gwoździem do trumny przedsięwzięcia, jakim była w sumie udana próba zjednoczenia kontynentu. Udana do pewnego momentu. Postępująca centralizacja władzy, brak przejrzystości w podejmowaniu decyzji, podporządkowanie interesów Unii interesom dominującego państwa i wreszcie ignorowanie demokratycznych decyzji narodów (np. odrzucenie „konstytucji europejskiej” w Irlandii, Francji i Holandii, a później przepchanie jej tylnymi drzwiami w postaci traktatu lizbońskiego) musiały doprowadzić do gwałtownego spadku zaufania do idei integracji. Jednak dopiero wynik brytyjskiego referendum sprawił, że nagle wszyscy musieli stanąć przed pytaniem: co dalej?

Superpaństwo

Okazało się, że tzw. główny nurt integracji – Niemcy, Francja i brukselskie instytucje – ma już gotowy scenariusz, jakby tylko czekał na Brexit i pozbycie się „wiecznie niezadowolonego” partnera. I, niestety, scenariusz obliczony na pozbycie się pozostałych „niesfornych” członków. Trudno bowiem inaczej interpretować puszczany w media (na zasadzie testowania reakcji) pomysł, by Unia Europejska przekształciła się w realne superpaństwo: z jedną polityką zagraniczną, jednym prezydentem, jedną służbą wywiadowczą, wspólną armią, polityką imigracyjną, w dalszej kolejności zapewne również jedną polityką podatkową i fiskalną. Czyli wersja „federacja plus” w stosunku do tego wszystkiego, co dotąd w referendach odrzucali obywatele Unii. Jak na ironię, odrzucali to mieszkańcy krajów, których władze są jak najbardziej zainteresowane tworzeniem takiej utopii.

W praktyce superpaństwo, którego głównym ideologiem i motorem są Niemcy, byłoby już otwarcie podporządkowane interesom Berlina. Francja w takim modelu musiałaby otrzymać coś, co dałoby jej złudne poczucie równouprawnienia, natomiast Holandia, Belgia czy Luksemburg nie mają problemów, by rozpłynąć się w tak działającym organizmie. Natomiast kraje, których interesy na co dzień rozmijają się z interesami Niemiec, straciłyby możliwość samodzielnego kreowania swojej polityki. Najlepiej widać to na próbie stworzenia jednej armii z jednym dowództwem. Przecież to pomysł, który np. Polskę pozbawiłby zupełnie możliwości decydowania o wzmacnianiu swojego potencjału militarnego. To nie tylko kwestia zdolności obronnych, ale również czysto biznesowych i gospodarczych, co widać przy zamówieniach na produkcję broni. Teraz w końcu, po latach, polskie zakłady zbrojeniowe otrzymują zamówienia na sprzęt, który w poprzednich latach zamawiany był u producentów zagranicznych. W superpaństwie to znowu nie my decydowalibyśmy o tym, komu chcemy dać zarobić i u kogo serwisować sprzęt.

Pociąg Berlin–Moskwa

Poza tym nie ma co się oszukiwać – tworzenie wspólnej armii europejskiej to prosta droga do wyraźnego osłabienia roli NATO w Europie, przede wszystkim i tak już mocno wycofanych – pomimo tarczy itp. – Amerykanów. Nie ma wątpliwości, że zdominowane przez Niemcy superpaństwo europejskie realizowałoby politykę obronną dyktowaną przez Berlin. A próbkę tego, jak taka polityka obronna (czy raczej bezbronna) mogłaby wyglądać, dał niedawno szef niemieckiego MSZ. Frank Walter-Steinmeier nazwał wspólne manewry NATO w Polsce niepotrzebnym „wymachiwaniem szabelką”. Uznał, że to tylko drażnienie Rosji, z którą przecież trzeba się umieć dogadać Biorąc pod uwagę fakt, że Niemcy z Rosją dogadują się nieustannie, zazwyczaj wbrew interesowi Polski i sporej części Unii (na przykład kładąc wspólnie kolejną nitkę Gazociągu Północnego), projekt tak ścisłej federacji jest dla nas zwyczajnie niebezpieczny. A skoro tak, to trudno sobie Polskę w nim wyobrazić. To z kolei znaczy, że możemy się poza tak ścisłą Unią znaleźć. I tu pytanie, czy mamy jakąś alternatywę.

Supermocarstwo

Z zaskakującą dla wielu osób propozycją wyszedł niedawno Jarosław Kaczyński. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że Europa powinna być supermocarstwem. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak powtórzenie propozycji niemieckiej. Prezes PiS tłumaczy jednak, że supermocarstwo nie byłoby federacją, tylko konfederacją, w której państwa narodowe miałyby więcej suwerenności wewnętrznej niż obecnie. „Trzeba wyraźnie powiedzieć, gdzie jest Unia, a gdzie państwa członkowskie. Przy użyciu zasady pomocniczości trzeba określić zadania.

To, co ma charakter europejski, należy do Unii; tym, co może być załatwione na poziomie państw narodowych, zajmuje się państwo, a Unia nie wtrąca się w to. Co zaś mogą zrobić samorządy, robią samorządy, i Unia również nie może tu ingerować” – tłumaczy Kaczyński. Dla wielu zaskoczeniem była jednak deklaracja lidera partii rządzącej, że widziałby w takim supermocarstwie jednego prezydenta z realną władzą, a nie wyłącznie organizacyjną (jaką obecnie ma szef Rady Europejskiej). „Taki prezydent powinien mieć ściśle określone, ale jednak mocne uprawnienia, na przykład prowadzić politykę zagraniczną UE wobec tych wielkich podmiotów, jak Rosja, Chiny, USA, Indie, oczywiście przy zachowaniu polityki zagranicznej poszczególnych krajów” – rozwija myśl Kaczyński.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie