Przeszłość z drukarki

Zbudowali już pierwszą budzistowską osadę, odtworzyli średniowieczną zabudowę miejską i zatopioną w porcie kanonierkę. Najnowsze dzieło to pięć kołobrzeskich ratuszy. Za pomocą nowoczesnej technologii młodzi pasjonaci przywołują historię i… drukują ją w 3D.

Tabliczka nad głowami siedmiorga uczniów, którzy pochylają się nad makietą, informuje: „Rzeczy niemożliwe robimy od ręki. Na cuda trzeba trochę poczekać”. Uczniowie zgrabnie lawirują między miniaturowymi obiektami lub na czworakach, z klejem w ręku, pracują nad kolejnym elementem. Tu rzeczywiście niemożliwe staje się możliwe. Wystarczy trochę pasji i nowoczesna technologia. Dzięki niej nieistniejące od dawna fragmenty miasta otrzymują nowe, trójwymiarowe życie. W miniaturze.

– To port i fortyfikacje Kołobrzegu z XIX wieku. Makieta jest duża, 5,4 m na 3,6 m, więc musimy w nią włożyć trochę pracy. Ale do grudnia skończymy – zapewnia Jacek Kawałek, informatyk z kołobrzeskiego II LO im. Henryka Sienkiewicza, główny motor napędowy przedsięwzięcia stawiającego sobie za cel odtworzenie Kołobrzegu, którego już nie ma. – Kiedy byłem mały, chodziłem na zajęcia do pana Winiarskiego, kołobrzeskiego fotografa. On mnie zafascynował przeszłością miasta. Ta historia jest bogata, chociaż w dużej mierze związana z wojnami. Zwłaszcza ostatnia dokonała wielkich spustoszeń. Nikt nie przyjeżdża do Kołobrzegu, żeby oglądać zabytki, bo ich właściwie nie ma. Dla młodych historia miasta jest nieczytelna. Postanowiliśmy więc coś z tym zrobić – tłumaczy, skąd wziął się pomysł na tworzenie miniaturowych makiet.

Idea dojrzewała długo. Pierwsze trójwymiarowe modele zaczął kreślić z uczniami jeszcze w 2006 roku. Przez długi czas projekt jednak nie znajdował ani przychylności, ani funduszy. – Przedstawiałem go w różnych firmach i instytucjach, aż w końcu firma ZMorph z Wrocławia powiedziała: dobra, pożyczymy ci drukarkę na pół roku i zobaczymy, co z tego będzie – opowiada informatyk. – Kiedy zaprezentowaliśmy pierwsze modele i okazało się, co z tego może być, starosta kołobrzeski kupił nam jedną drukarkę, prezydent miasta drugą, a firma dała nam trzy kolejne – mówi ze śmiechem.

Interdyscyplinarnie, więc fajnie

Zaczyna się jednak od wertowania dokumentacji, planów, szukania w książkach. Potem powstają rysunki w specjalnym programie graficznym. – Na początku może się to wydawać przerażające, ale kiedy się już w to wejdzie, nie jest takie straszne – zapewnia Kasia Czajka, jedna z siedmiorga uczniów, którzy przychodzą systematycznie na zajęcia. Rysowanie modeli sprawia jej mnóstwo frajdy. Możliwości programu zgłębia też na własną rękę. Następne etapy powstawania makiet też bardzo jej się podobają. – Szlifowanie, mieszanie farb, szukanie informacji, jakiej powinniśmy użyć kolorystyki – to naprawdę niezła zabawa – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie