Z Polą na zakupy

Czy kupowanie „patriotyczne” to nowa moda? Nacjonalizm? A może prosta potrzeba, by kupować produkty dobre i wspierać swoich?

Chociaż aplikacja Pola miała premierę w Święto Niepodległości, 11 listopada ubiegłego roku, i chociaż od początku budziła spore zainteresowanie klientów, dopiero „reklama” w niemieckiej telewizji na początku tego roku przyniosła jej gigantyczny sukces. „Reklama”, czy raczej w założeniu antyreklama, czyli prześmiewczy materiał w jednej z niemieckich stacji, zadziałała jak płachta na honor polskiego konsumenta. Konsument więc ochoczo ściąga aplikację Pola na smartfona i śmiałym krokiem zmierza ku sklepom. By kupować to, co polskie. A wbrew pozorom, gdyby nie współczesna technika, byłoby to bardzo trudne.

Co powie Pola?

Aplikacja Pola została stworzona przez grupę młodych ludzi ze środowisk Klubu Jagiellońskiego przy współpracy społeczności Koduj dla Polski oraz Instytutu Logistyki i Magazynowania. Jej główny cel jest prosty: pomaga w szybki i prosty sposób dowiedzieć się, czy produkty, które kupujemy, zarówno spożywcze, jak i wszelkie inne – ubrania, kosmetyki, czasopisma i książki – zostały wyprodukowane przez polskie firmy. Każdy „gospodarczy patriota”, wybierając się na zakupy, może dokonać więc świadomego wyboru: do koszyka włożyć „nasze” lub „cudze”. Twórcy aplikacji wciąż uzupełniają bazę produktów, które można przefiltrować dzięki aplikacji. Tym bardziej że oddźwięk użytkowników jest spory i jeśli konkretnego produktu nie udaje im się znaleźć dzięki aplikacji, piszą do twórców Poli. A ci uzupełniają bazę o kolejny produkt.

A jaka jest geneza tego wszystkiego? – Zaczęło się od dnia, w którym kilka osób wpadło na ten sam pomysł – opowiada jeden z twórców Poli, Jakub Lipiński. – Spotkałem się z kolegą, który przedstawił mi pomysł na aplikację. W zasadzie dziwił się, że jeszcze taka nie powstała. I tego samego dnia wieczorem w Klubie Jagiellońskim od innego kolegi usłyszałem dokładnie to samo: trzeba zrobić polską aplikację pomagającą w dokonywaniu polskich zakupów. Znajomy przywołał przykład Ukrainy, gdzie podobna aplikacja rozpoznaje rosyjskie i ukraińskie produkty. To była inspiracja do działania.

Rozpoczęły się rozmowy, dyskusje, rozpracowywanie tematu. Trzeba było zbadać temat kodów kreskowych – w jaki sposób działają, co oznaczają itd. – Natrafiliśmy na Instytut Logistyki i Magazynowania. To agenda rządowa przyznająca kody kreskowe. Posiada bazę i przypisuje kody kreskowe do producentów. Bez tej bazy nie moglibyśmy rozpocząć tworzenia Poli – opowiada Jakub Lipiński.

Instytut bazę udostępnił. A idea powstania Poli zaczęła nabierać rumieńców. Na różnych etapach do prac dołączały kolejne osoby. Przedsięwzięcie bowiem wymagało współpracy wielu specjalistów. Fachowców od programowania, tworzenia algorytmu, projektowania i grafiki czy też redakcji. Sam rdzeń projektu to praca ok. 20 osób. Wszyscy pracowali i pracują przy obsłudze Poli społecznie.

Jak to działa?

W jaki sposób działa Pola? Informacje, które zawiera kod kreskowy produktu, mówią o tym, czy dany produkt ma w sobie udział polskiego kapitału, czy jest w Polsce produkowany albo też czy inwestuje w rozwój regionu. Pola informuje klienta, czy dany producent opiera się na polskim kapitale, czy kupując go – wspieramy lokalnego przedsiębiorcę. Dzięki Poli dowiemy się również, czy firma produkująca konkretny produkt tworzy wykwalifikowane miejsca pracy.

Każdemu producentowi aplikacja przyznaje od 0 do 100 punktów. Są one naliczane według określonych zasad, nie ma mowy o nieuczciwej promocji tego lub innego produktu. Za udział polskiego kapitału w firmie produkcyjnej można otrzymać maksymalnie 35 punktów, za miejsce produkcji kolejne 30. Do 15 punktów otrzymuje się za poziom zatrudnienia w obszarze badań i rozwoju. Dodatkowe 10 zyskują firmy, które nie są częścią zagranicznych koncernów. Aby dowiedzieć się, skąd pochodzi producent, jaki jest w firmie udział kapitału polskiego i czy dany przedsiębiorca produkuje oraz inwestuje w Polsce w badania i rozwój, trzeba za pomocą telefonu komórkowego zeskanować kod kreskowy z opakowania produktu. Wtedy pojawiają się potrzebne informacje i punktacja, którą otrzymał towar.

Co dokładnie zrobić, by z Polą wyjść na zakupy? – To proste. Najpierw wchodzimy na stronę internetową Poli, ściągamy aplikację na telefon. Instalujemy ją – tłumaczy Piotr Trudnowski, jeden z twórców aplikacji. – Potem w sklepie przykładamy do aparatu kod kreskowy produktu. Wyświetlą się wszelkie dostępne informacje o produkcie.

Do czasu powstania Poli wielu konsumentów, by kupować polskie towary, czytało pierwsze cyfry na kodzie kreskowym. Gdy na początku widniało 590, wydawało się, że produkt jest polski. – To nie jest jednak wystarczające i miarodajne. Cyfra świadczy jedynie o tym, że firma jest zarejestrowana w Polsce. Nie musi to znaczyć, że jest naprawdę polska, bo może być np. tylko oddziałem dużego koncernu – mówi Lipiński.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • świadomy konsument
    14.05.2016 12:38
    Dla zainteresowanych aplikacją:
    https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.pola_app&hl=pl
  • Zetzet
    14.05.2016 18:04
    Zakupy "patriotyczne" tym się różnią od zwykłych, że nie trzeba patrzyć na relację jakości do ceny towaru, ale na jego narodowość. Jeśli towar jest dobry i przy tym polski to nawet zupełnie niepatriotyczny klient go weźmie, więc taki zakup to żadna patriotyczna zasługa. Prawdziwy patriota powinien kupić towar polski nawet gdy jest kiepski i drogi. Patriota i jego rodzina na tym straci, a zmarnowanych pieniędzy nie wyda na coś innego ani polskiego, ani obcego. I teraz pytanie za 5 punktów: czy gdyby wszyscy rodacy robili takie patriotyczne zakupy to Polska jako całość zyskałaby czy straciła?
  • nonick
    15.05.2016 00:22
    Odpowiedzcie mi na pytanie: czy kupując Fiata 500 (włoski kapitał, produkt montowany w Polsce) czynię zakup patriotyczny czy raczej nie? Czy może patriotycznie jest kupować wyroby Zelmera (100% polskiego kapitału, produkcja w Chinach)?
    Przykład drugi. Chcę kupować polskie, ale mi nie dadzą. Bo na przykład wyroby lokalnej mleczarni (wspaniałe!) sprzedawane są tylko w przyfabrycznym sklepiku czynnym do…16. Ja pracuję do 18. Wszystkie natomiast miejscowe sklepy ogólnospożywcze sprzedają jogurty niemieckie, więc nie mam wyjścia i kupuję. Lokalny zakład fotograficzny jest czynny do 17, pralnia chemiczna też i optyk i sklep z butami też. Więc wsiadam w auto i jadę do dużego centrum handlowego, gdzie załatwiam i fotografa i pralnię i optyka i buty. Wszystko to kapitał zagraniczny, Zysk idzie za granicę. Lokalny rynek nie chce moich pieniędzy, szkoda.
    Swoją drogą ciągle się zastanawiam dlaczego banany z innego kontynentu kosztują mniej niż moje ulubione jabłka polskie. Albo dlaczego wiśnie w sezonie są takie drogie, podczas gdy sadownikom zostają owoce na drzewach - bo nikt nie chce zbierać za grosze (a Ekwadorczykom, jak widać, chce się).
    Pytania mnożą się jak króliki.
  • Kesja
    15.05.2016 16:32
    Mam tę aplikację i korzystam z niej - dzięki niej odkryłam wiele polskich produktów wcale niereklamowanych w mediach które niczym nie ustępują tym obecnym w tv.Gdy mają te samą cenę lub są troche droższe wybieram polskie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie