Z Polą na zakupy

Czy kupowanie „patriotyczne” to nowa moda? Nacjonalizm? A może prosta potrzeba, by kupować produkty dobre i wspierać swoich?

Pola reklamuje się sama

Prace nad Polą trwały rok. Przez ten czas informatycy, projektant oraz redaktorzy dwoili się i troili, by aplikacja była nie tylko merytorycznie spójna, ale też nowoczesna, i trafiła w gusta konsumentów. To wspólne dzieło wielu osób. Gdyby kogoś zabrakło, być może sukcesu by nie było. Wszyscy pracowali pro publico bono. I dopiero teraz Klub Jagielloński zbiera fundusze z jednego procenta na rozwój aplikacji.

Piotr Trudnowski: – Zajmuję się promocją aplikacji. I powiem wprost: obecnie patriotyzm konsumencki, ekonomiczny promuje się dość łatwo. Użytkownicy są zainteresowani kupowaniem „naszego”. Większość opinii o aplikacji jest bardzo pozytywna. Użytkownicy sami, chociażby na portalach społecznościowych, są ambasadorami aplikacji. Tłumaczą, po co powstała, w czym im pomaga. Pola reklamuje się sama.

W ciągu pierwszych miesięcy działania aplikacji aż 100 tys. użytkowników ściągnęło ją na swoje telefony i zeskanowało półtora miliona kodów. Po emisji programu w niemieckiej telewizji, który wyśmiewał polski patriotyzm konsumencki, liczby te się podwoiły. To oznacza, że kupującym zależy na wspieraniu polskiego przemysłu. Konsumenci, którym zależy na wspieraniu polskiej produkcji, mogą świadomie wybrać rodzime marki.

Wartością Poli jest też jej warstwa edukacyjna: dzięki aplikacji można poznać niewielkie firmy, nowe przedsiębiorstwa, które przebijają się na rynek. Ale też prześledzić, które ze starych firm nadal pozostały w polskich rękach. Dla niektórych wnioski są zaskakujące, bo często okazuje się, że produkt, do którego byliśmy przyzwyczajeni przez lata, polskie ma co najwyżej opakowanie i literki. I dawno jest produktem zagranicznym.

Świadoma Pola

– Bez tej aplikacji kupujący jest w zasadzie bezbronny – twierdzi Lipiński. Jednocześnie, jak zaznaczają twórcy Poli, w żaden sposób nie rekomendują oni konkretnych produktów: – Opisujemy je rzetelnie. Firmę po firmie. I dopiero na podstawie ustalonych kryteriów konsument podejmuje decyzje – dodaje Trudnowski. – Czasem oczywiście spotykamy się ze stwierdzeniem, że aplikacja promuje nacjonalizm. Ale to jednak marginalne uwagi. I dość kuriozalne. Tym bardziej że dyskusje na tematy narodowości i miejsca produkcji konkretnego produktu trwają w całej Europie. A obywatele mają prawo kupować świadomie. Niedawno w Wielkiej Brytanii głośno było o wystąpieniach farmerów walczących z nieuczciwą siecią handlową. Sklepy sprowadzały zza granicy produkty, które potem sprzedawały jako brytyjskie, pochodzące z brytyjskich farm. Farmerzy mieli więc prawo do buntu, a konsumenci tylko zyskali, bo nie powinni być okłamywani.

Sami twórcy Poli twierdzą, że dzięki aplikacji zmienili swoje nawyki zakupowe. – Wiem już, co jest, a co nie jest polskie. Ale każdy sam podejmuje decyzje. Jeśli uważa, że zagraniczne jest lepsze, ma do tego prawo – twierdzi Lipiński. – My dajemy jedynie możliwość, której wcześniej polski konsument nie miał. Po pozytywnym odzewie tysięcy zadowolonych użytkowników widzimy, że Pola jest potrzebna. A moda na patriotyzm konsumpcyjny trwa i być może będzie się rozwijać.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama