Zakochać się w Transylwanii

Niewiele wiemy o krainie, która według historyków dała nam jednego z wybitniejszych władców w naszej historii, a według legendy – wielicką sól. A ziemia to nieodległa, w której można zakochać się od pierwszego wejrzenia i na całe życie.

Transylwania zauroczy powabnymi wypukłościami, klejnotami architektury, wielobarwnymi strojami, zahipnotyzuje muzyką, otumani wielojęzycznością i wciągnie w swoje opowieści jak z tysiąca i jednej nocy. Ta najbardziej znana to oczywiście legenda o krwiożerczym Drakuli. Od ponad stu lat za sprawą powieści Brama ­Stokera wszyscy wiedzą, że Transylwania to jego królestwo. I od lat nieszczęsny wampir eksploatowany jest na wszelkie możliwe sposoby przez właścicieli restauracji i hoteli, autorów turystycznych przewodników oraz producentów wszelakich pamiątek. Z wielką szkodą dla innych atrakcji tej ziemi.

Kluż-Napoka – nowa generacja miasta

Najbliżej od Polski położonym miastem Transylwanii, kiedyś zwanej Siedmiogrodem, jest Kluż-Napoka. Licząc od Piątku, czyli geometrycznego środka Polski, dzieli nas od Kluż raptem 850 km, czyli 12 godzin jazdy samochodem. Zamieszkany przez 330 tys. mieszkańców Kluż ma historię sięgającą czasów rzymskich.

Na początku II w. cesarz Trajan założył tu obóz legionów o nazwie Napoca. Za Marka Aureliusza miasto osiągnęło status rzymskiej kolonii. Po upadku Cesarstwa, w przeciwieństwie do wielu innych rzymskich miast, Napoca nie podupadła, lecz zamieszkiwana była przez ludność rzymsko-dacką aż do XII wieku. Wtedy okoliczne tereny zajęte zostały przez Węgrów. Wkrótce sprowadzili tu oni niemieckich kolonistów, którzy zasiedlili osadę i przemianowali ją na Klausenburg. Przez stulecia, aż do roku 1920, Kluż należał do Węgier i nazywał się Kolozsvar albo po niemiecku Klausenburg. Po przegranej wojnie, w wyniku traktatu w Trianon, Węgry straciły niemal dwie trzecie ludności i tyleż terytorium. Kolozsvar, wraz z całym Siedmiogrodem, przypadł Rumunii. Od tej pory nosił nazwę Kluż aż do roku 1974, kiedy to komuniści przemianowali miasto na Kluż-Napoka, by podkreślić związki z rzymską kolonią Napoca.

Z historią Polski łączy Kluż postać Stefana Batorego, który tutaj, w katedrze św. Michała, był koronowany na księcia Siedmiogrodu, zanim objął koronę polską i litewską. Podczas Wiosny Ludów 1848 r. miasto zostało zajęte przez wojska węgierskie, dowodzone przez generała Józefa Bema.

Współczesny Kluż-Napoka tętni życiem. Jest drugim po Bukareszcie miastem uniwersyteckim Rumunii. Jest wielonarodowy, a co najmniej rumuńsko-węgierski: wszędzie widać dwujęzyczne napisy i nazwy ulic. Od czasu kiedy w 2004 roku primarem (burmistrzem) został Emil Boc, napięte stosunki rumuńsko-węgierskie bardzo się poprawiły. – Rozpoczynamy realizację obliczonego na 10 lat projektu „Kluż – nowa generacja miasta” – mówi Emil Boc. – Jego celem jest stworzenie tu, w Transylwanii, europejskiej Doliny Krzemowej, centrum badań, rozwoju technik informatycznych, międzynarodowej współpracy gospodarczej. Chcemy przyciągać studentów i przedsiębiorców z całej Europy. Mówiąc obrazowo, chcemy osiągnąć taki stan, w którym język angielski na ulicach Kluż będzie co najmniej tak samo często słyszany jak rumuński. Do tej pory stworzyliśmy w mieście silną bazę uniwersytecką, nowoczesną infrastrukturę, jeden z najlepszych szpitali w Rumunii, dobrą sieć komunikacyjną. Już teraz Kluż jest konkurencyjny dla Bukaresztu pod względem zarobków i jakości życia. Teraz rozpoczynamy nowy etap w historii tego miasta – opowiada Emil Boc i dodaje, że dobrym przykładem jest dla niego nasz kraj. – Polska odważyła się na reformę samorządu terytorialnego, co ułatwiło pozyskiwanie i sensowne wykorzystywanie funduszy europejskich – mówi. – Tymczasem ostatnia reforma terytorialna w Rumunii była przeprowadzona pół wieku temu, w roku 1968. – Siłą naszego miasta jest wielokulturowość, wykorzystujemy to i myślę, że możemy być przykładem miejsca, w którym przedstawiciele różnych nacji czują się dobrze – konkluduje Boc. Podkreśla rolę sportu w życiu miasta, które ma imponującą halę sportową (Warszawa może pozazdrościć), nowoczesny stadion (jesienią zagra na nim polska reprezentacja) oraz najlepsze rumuńskie drużyny i gwiazdy sportu. – Brakuje nam tylko tenisistki na miarę Radwańskiej – uśmiecha się burmistrz.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie