Podzielone Królestwo

Szkoci zawsze kibicują każdej drużynie, która gra przeciwko Anglii. Walijczycy skakali z radości, gdy Islandia pokonała angielskich „rodaków”. Dlaczego nie ma jednej „brytyjskiej” reprezentacji?

Nie znam żadnych „Brytyjczyków” – odburknął mi kiedyś urażony Szkot na pytanie o nastroje wśród... no, właśnie, Brytyjczyków. I miał Szkot częściowo rację. Podobnie zareagowaliby z pewnością Walijczycy, Irlandczycy „północni” i może w mniejszym stopniu dominujący w tym towarzystwie Anglicy. „Na całym świecie nie słyszano o silniejszym związku politycznym, w którym byłoby tak mało związku uczuciowego”. Słowa angielskiego pisarza Daniela Defoe padły w 1707 roku, gdy doszło do formalnej unii Anglii i Szkocji, która dała początek Zjednoczonemu Królestwu. Można jednak odnieść je również do relacji Anglii z pozostałymi częściami składowymi tego wielkiego państwa. A po ostatnim referendum widać jeszcze wyraźniej niż dotąd, jak bardzo różnorodne i podzielone jest Zjednoczone Królestwo. I jak niewiele dzieli je od faktycznego rozpadu.

To nie województwa

Brexit. Słowo odmieniane dziś przez wszystkie przypadki. Używane tak samo nieprecyzyjnie jak pojęcie Brytanii, od którego pochodzi pierwsza jego część: Britain – Brytania. Czyli co dokładnie? Wielka Brytania? Wyspy Brytyjskie? Anglia? Anglia i Walia? Plus Szkocja? A co z Irlandią Północną? Jeśli Brexit – wyjście Brytanii z UE – to czyje dokładnie? Wszystkich jednocześnie? Ktoś zostaje?

Jak to ugryźć, skoro Anglia i Walia głosowały za wyjściem z UE, a Irlandia Płn. i Szkocja za pozostaniem? Pytania, które do niedawna miały charakter wyłącznie geograficzny i polityczny, za sprawą wyniku referendum stają się polityczne przede wszystkim. Teoretycznie nie ma problemu: formalnie, według prawa wynik głosowania dotyczy całego państwa, niezależnie od tego, jak głosowały poszczególne jego części. Tak jak nie miałoby znaczenia, gdyby podobne referendum odbyło się w Polsce i np. większość województw zagłosowałaby za wyjściem z UE – województwa, w których wygrałaby opcja za pozostaniem w Unii, nie mogłyby żądać oderwania się od reszty kraju. W przypadku Wysp Brytyjskich sytuacja jest oczywiście inna. Anglia, Szkocja, Walia i Irlandia Północna to nie żadne województwa, tylko świadome swojej tożsamości i autonomii podmioty narodowe. I w przypadku referendum, które dotyczy statusu państwa, a nie tylko wyborów parlamentarnych, w naturalny sposób pojawia się chęć całkowitego usamodzielnienia, kiedy wyniki głosowania w poszczególnych częściach tak bardzo się różnią. Zresztą już dzień po referendum i Szkocja, i Irlandia Płn. dały sygnał, że separacja może być jedynym wyjściem.

United Kingdom

Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland). Tak brzmi pełna i prawidłowa nazwa państwa, które zazwyczaj w skrócie, nieprecyzyjnie, określamy jako Wielka Brytania lub jeszcze mniej precyzyjnie – Anglia. Choć oczywiście to pod angielskim berłem zjednoczone są pozostałe części UK i to Anglicy narzucili charakter integracji, to jednak pozostali członkowie rodziny lubią podkreślać własną odrębność lub domagają się co najmniej konsekwencji i używania oficjalnej nazwy, obejmującej wszystkich. Trzeba jednocześnie przyznać, że sami mieszkańcy Wysp nierzadko są niekonsekwentni w nazewnictwie. I tak na większości tablic rejestracyjnych w Zjednoczonym Królestwie używa się skrótu GB – Great Britain, Wielka Brytania. Nawet w Irlandii Północnej, która przecież jest częścią sąsiedniej wyspy, a nigdy nie była częścią Brytanii, funkcjonuje taki właśnie skrót. Prawidłowy skrót – UK – tutaj nie funkcjonuje. Udało się za to wywalczyć jego stosowanie w rządowych adresach internetowych: gov.uk, a nie, błędnie, gov.gb (choć był czas, gdy taka forma też funkcjonowała). I można by powiedzieć, że to tylko drobne niuanse i nieistotne szczegóły. Tyle że w sytuacjach takich jak referendum unijne okazuje się, że to, kto jest kim w Królestwie, ma znaczenie fundamentalne. I może zaważyć na przyszłości tego państwa.

Targi szkockie

Pierwsi w kolejce do niepodległości są Szkoci. Już 2 lata temu prawie połowa z nich w referendum poparła odłączenie się od UK. Zwolennicy separacji obiecali, że nie składają broni. Teraz przypomnieli o sobie. Nic dziwnego: Szkocja wybrała pozostanie w Unii Europejskiej. Anglia i Walia – wyjście. Gdyby Edynburg (stolica Szkocji) zarządził nowe referendum niepodległościowe (co już zapowiedziała tamtejsza premier, a na co musi jeszcze wyrazić zgodę Londyn), to niemal pewne jest, że tym razem zwolennicy zerwania unii z Anglią (i resztą UK) wygraliby w cuglach. Warto przypomnieć, że o unii z Anglią (tym „silnym związku bez uczuć”) w 1707 roku przesądziło... przekupienie części szkockich posłów. Niezależnie od okoliczności i całej kuchni faktem jest, że ani wtedy, ani przez kolejnych trzysta lat „sytuacja uczuciowa” tego związku nie uległa specjalnej zmianie. Szkoci pamiętali wielowiekowe najazdy Anglików i własną obronę niepodległości, Anglicy uważali, że Szkoci są na ich utrzymaniu. I jedni, i drudzy powtarzali o sobie dowcipy, które najczęściej miały pokazać tych drugich jako wyjątkowych skąpców – w czym akurat Anglicy okazali się bardziej przekonujący, bo świat generalnie powtarza dowcipy o skąpych Szkotach, podczas gdy każdy Szkot wie, że wyjątkowym skąpcem jest każdy Anglik. Choć trzeba też przyznać, że na niekorzyść Szkotów przemawia właśnie fakt przekupienia paru polityków za cenę niepodległości. Chwileczkę, ale za to szkoccy posłowie mocno się targowali – mówią w obronie własnej Szkoci.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie